Brak produktów w koszyku.

Kontynuuj zakupy

Wprowadź swój adres e-mail. Otrzymasz wiadomość z linkiem potrzebnym do zresetowania twojego hasła.

logo gustgust
1. Dane i adres dostawy
2. Wybór płatności i kuriera
3. Finalizacja zamówienia

 tekst: Marta Mach / zdjęcia: materiały prasowe

 

PROSTA HISTORIA BRUDU I MYDŁA

Przejdź do magazynu Zwykłe Życie

 

 Wiedzieliście, że w Bydgoszczy jest Muzeum Mydła i Historii Brudu? Jego założyciele stoją również za całkiem już silną na rynku marką kosmetyków naturalnych Bydgoska Wytwórnia Mydła. Będziecie mogli te mydła przetestować podczas naszego wydarzenia Niech Żyje Rzemiosło.  A póki co Hanna Lewandowska opowiada o historii brudu i sprawdzonych recepturach na mydła i inne kosmetyki.

 

Marta Mach: Z czego robi się prawdziwe szare mydło?

Hanna Lewandowska: Pierwsze, takie pierwsze, zupełnie prawdziwe szare mydło w swoim składzie miało: popiół, piasek i tłuszcz zwierzęcy lub roślinny. Takie to proste!

MM: Od niego wszystko się zaczęło, prawda?

HL: Dokładnie tak – zaczęło się od szarego mydła. A było to ponad 5 tysięcy lat temu w starożytnym Babilonie. To właśnie do tych czasów odwołujemy się, mówiąc o pierwszej recepturze na mydło. Warto zwrócić uwagę, że miało wtedy konsystencję papki, a nie tradycyjnej kostki, bo kostka mydła to wynalazek, który ma trochę ponad 200 lat.

MM: A skąd wy wzięliście receptury, żeby stworzyć pierwsze produkty? 

HL: My ze swoimi przepisami sięgamy do rzemieślniczych tradycji. Grzebiąc w historii, inspirację znaleźliśmy w XVIII wieku w Bydgoskiej Fabryce Mydła. I tak jak oni staramy się produkować to, co najbardziej naturalne i najlepsze dla naszego ciała.

 

 

MM: A Muzeum Mydła i Historii Brudu, które prowadzicie? Kiedy powstało? 

HL: Muzeum było wynikiem obwoźnych warsztatów mydlarskich, od których w ogóle zaczęliśmy działalność i efektem naturalnej kolei zdarzeń, czyli chęci stworzenia czegoś zupełnie wyjątkowego. W tym roku, we wrześniu, muzeum obchodzić będzie swoje 6. urodziny.

MM: Co można w nim zobaczyć? 

HL: Chyba najogólniej mówiąc, to można poznać w nim historię higieny oraz usłyszeć opowieści nieco wstydliwe – dotyczące brudu, od czasu starożytności do okresu PRL-u. Można wejść do średniowiecznej balii, usiąść na nie byle jakim tronie, zobaczyć całą kolekcję mydeł, no i obowiązkowo zrobić swoje własne.

MM: Jakieś ciekawostki z historii brudu? 

HL: Jest ich całe mnóstwo! Pozwolę sobie na przytoczenie historii pudrowania. Na przełomie XVII i XVIII wieku uważano że nie trzeba myć twarzy, a wystarczy je pudrować, aby przykryć brud. Stąd właśnie ówczesna moda zarówno wśród pań, jak i panów na bardzo blade twarze i wyrazisty makijaż.

 

 

 

MM: Kto odwiedza wasze muzeum? 

HL: Wbrew pozorom Muzeum nie jest atrakcją tylko dla dzieci, ale również dla dorosłych. Oczywiście odwiedzają nas grupy szkolne, rodziny z dziećmi, ale również grupy znajomych, przedsiębiorców, dyplomatów, emerytów i oczywiście rozmaici goście, których pozwolę sobie określić turystami!

MM: To jeszcze trochę o mydle. W tym momencie produkujecie mnóstwo rodzajów mydeł. Zainteresowały mnie solne do stóp i toffinek dla dzieci. Opowiedz, proszę o ich wyjątkowych właściwościach. 

HL: Cieszę się, że o to pytasz! Mydło solne jest świetnym kosmetykiem na lato, ponieważ ma właściwości nie tylko oczyszczające skórę, ale także zmiękczające ją. Dzięki temu mydłu można przygotować swoje stopy na wakacje, by były gładkie, a skóra wypielęgnowana. Mydło solne generuje obfitą pianę, więc jest bardzo przyjemne w użyciu. Co więcej, można użyć go także do peelingu całego ciała albo mycia twarzy, ale tutaj należy pamiętać, by po użyciu zastosować tonik lub hydrolat w celu przywrócenia odpowiedniego poziomu pH.

Jeżeli chodzi o mydło toffinek, to stworzone zostało głównie dla dzieci, których skóra jest bardzo wymagająca – w recepturze znajdują się tylko w pełni bezpieczne i delikatne oleje. Wykluczyłyśmy silnie oczyszczający olej kokosowy czy olej rycynowy, który bywa alergenem, a zastosowałyśmy takie, które mają właściwości hipoalergiczne i silnie odżywiające. Toffinek barwiony jest wyłącznie za pomocą kakao – to wspaniałe, pielęgnujące mydło dla delikatnej cery.

MM: Oprócz mydeł robicie jeszcze olejki, peelingi i hydrolaty. Macie jakiś hit, który wyróżnia Wasze kosmetyki na dość nasyconym juz rynku kosmetyków naturalnych?

HL: Mamy na przykład korundowy peeling do twarzy, który zdecydowanie wyróżnia się spośród innych produktów dostępnych na rynku. Zawiera zaledwie kilka składników, które mają za zadanie ścierać martwy naskórek i nawilżać skórę. Jeśli chodzi o hydrolaty, można od nas kupić pachnącą wodę różaną powstającą z róży damasceńskiej lub naszą absolutną nowość – hydrolat szałwiowy. Szałwiowemu warto poświęcić uwagę, ponieważ mało kto do tej pory poznał się na jego właściwościach, a to kosmetyk przeznaczony do pielęgnacji skóry normalnej, mieszanej i tłustej – oczyszcza ją i tonizuje. Wyróżnia go delikatny, ale orzeźwiający zapach. A co najważniejsze, aromat ten jest w pełni naturalny.

MM: Skorzystam jeszcze z porady specjalistki, przy okazji naszej rozmowy. Jest jakaś codzienna rutyna, którą poleciłabyś na rozszerzone pory? 

HL: Nie ma jednego prostego sposobu na poradzenie sobie z rozszerzonymi porami, bo wszystko zależne jest od indywidualnych potrzeb naszej skóry. Możemy jednak polecić dokładne oczyszczanie cery za pomocą mydła naturalnego, np. naszego hibiskusowego lub glinkowego, co sprawi, że sebum nie będzie gromadzić się w porach. Ważne jest też późniejsze tonizowanie skóry, jak również ma znaczenie to, jakich kremów używamy, aby ją nawilżyć. Osobiście polecam hydrolat różany, świetnie sprawdza się i jako nawilżenie i jako produkt tonizujący.

 

 

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce lub konfiguracji usługi.